Facebook

wtorek, 11 kwietnia 2017

Czyste pędzle z Kontigo

4/11/2017


Kto maluje ten wie, że pędzle trzeba myć! Chyba nie ma osoby dla której domycie pędzla z podkładu nie sprawia problemu (tłusty, dużo go, nie chce dobrze schodzić bez użycia produktu dwufazowego). Czynność ta może okazać się przyjemnością i trwać kilka minut - a to za sprawą maty do czyszczenia pędzli. Sama sceptycznie na początku podchodziłam do tego typu produktów - a tu nagle szok! Jak mogłam bez tego żyć. Wszystko pięknie się domywa bez niszczenia pędzli. Podkład dzięki tej macie zostaje usunięty z całego pędzla co jest moim zdaniem zbawienne. Wszystkie pędzle są czyste w bardzo krótkim czasie. Sama mata wykonana jest z gumy dzięki czemu łatwo utrzymać ją w czystości i jest odporna na zniszczenia. Polecam ten produkt wszystkim bo będziecie na 100% zachwycone!!! Do wykończenia naszego mycia polecam jeszcze spray do czyszczenia i odkażania naszych przyborów. Dzięki temu zestawowi możecie być spokojne o wasze "maleństwa".  Oba produkty dostępne na stronie Kontigo - mata w promocji kosztuje niecałe 9 zł (normalna cena ok 18 zł) a spray 8,99 zł. Wad moim zdaniem te produkty nie mają!




środa, 5 kwietnia 2017

Brokaty Donegal

4/05/2017

Dziś wpis poświęcony błyskotką a mianowicie brokatom do makijażu marki Donegal. Kto lubi zabawę z makijażem ten zrozumie czym się zachwycam. Uwielbiam wszystko co się mieni - nie tylko na sylwestra. W moim posiadaniu są trzy kolory: fiolet, czerwień, róż. Bardzo fajnie wyglądają nie tylko na powiekach, ale i na ustach można z nich wyczarować piękny makijaż. Opakowanie jest solidne co powoduje, że produkt nie wydostaje się na zewnątrz i nie brudzi nam toaletki. Dobrze trzyma się na fixer z Vipery czy na inne żele do tego stworzone. Więcej nie muszę pisać - warto je mieć u siebie bo nigdy nie wiadomo czy nie będziemy chcieli zabłysnąć. W kufrze wizażysty to niezbędnik!




wtorek, 4 kwietnia 2017

Drogi krem - czy warto wydać więcej?

4/04/2017


Długo czekałam z tym wpisem, gdyż o pielęgnacji szybko nie da się wypowiedzieć, gdyż nasza skóra ciągle się "pracuje" i efekty zastosowanych kremów najlepiej widać po 2-3 miesiącach. Dziś napiszę Wam o moich ostatnich kosmetykach jakie używam/używałam i mam o nich wyrobione zdanie. Kosmetyki te są z tej wyższej półki cenowej i może to Wam nakreśli obraz czy droższe znaczy lepsze?
Zacznijmy od kremów do twarzy. Tu skupimy się na kremie na dzień Clarins Daily Energizer Cream - Gel i Clinique Repairwear Uplifting. Są to dwa przeciwieństwa pod wieloma względami. Zacznę od mega rozczarowania czyli kremu Clarins.

Jestem wielką fanką tej firmy i jej produktów, ale ten krem niestety mnie nie zachwycił. Producent twierdzi: "Krem nawilżający, który widocznie zmniejsza niedoskonałości młodej skóry aby wyglądała zdrowo i promiennie. Dzięki zawartości witaminy C oraz przywrotnika Twoja skóra napełniona jest energią i blaskiem trwającym cały dzień". Może moja skóra młoda już nie jest (pod 30 mi blisko), ale oczekiwałam choć tego nawilżenia i promiennego wyglądu... Niestety produkt tworzy dziwny film na twarzy mimo "lekkiej" konsystencji. Czuję się w nim nie komfortowo jak w masce. Bardzo ładnie pachnie i ma fajną konsystencję, ale przy tym jest bardzo mało wydajny. Sprzedawany jest w pojemności 30 ml (bardziej dostępny cenowo dla młodych dziewczyn). Niestety ceny przez rok czasu poszły bardzo w górę i z ok 70 zł już kosztuje 99 zł co moim zdaniem jest bardzo słabe. Szczerze nie polecam bo nie ma w nim nic co by przyciągało. Seria nawilżająca dużo lepsza.

Kolejny krem Clinique to produkt, który na początku znienawidziłam za zapach (nie jest perfumowany i pachnie tym co ma w sobie), ale po jego dłuższym stosowaniu bardzo się polubiliśmy. Mimo, iż to krem dla cery dojrzałej postanowiłam go używać, gdyż dobieramy krem do potrzeb a nie do wieku. Producent twierdzi "Intensywnie ujędrniająca pielęgnacja przeciwzmarszczkowa do twarzy i dekoltu działa jak minilifting. Linie i zmarszczki zostają zredukowane. dzięki nowoczesnej technologii skóra wygląda na jędrniejszą, bardziej promienną i witalną już po krótkim czasie" i tu po części się zgodzę - efekt napięcia skóry (takiego pozytywnego) był odczuwalny, gdy go stosowałam. Nawilżenie też się poprawiło. Konsystencja bogata, kremowa bardzo dobrze się wchłaniała i dawała odczucie komfortu. Co do zmarszczek - nie sądzę, że będzie prasował ten krem jak żelazko, ale fajnie odżywi naszą skórę. Cena ok. 379 zł - dla jednych dużo, ale należy pamiętać o tym, iż więcej składników aktywnych, mocniejsze działanie to i cena wyższa. Jeżeli o nim kiedyś myślałyście - wart przetestowania. Lubię czasami wprowadzić mocniejszą pielęgnację by trochę podciągnąć "swoją skórę".  

Obie opinie powstały jak widać przy końcówce produktu w opakowaniu - dla mnie to najbardziej odpowiedni moment by podsumować i przeanalizować działanie kosmetyku. 




poniedziałek, 3 kwietnia 2017

FIVE POINTS PALETTE CONTOUR LIP PALETTE od MIYO

4/03/2017

Jakiś czas temu wpadła w moje ręce paleta do ust marki MIYO. Ostatnio miałam okazję ją trochę przetestować i wyrobić sobie o niej zdanie. Do dyspozycji w jednym opakowaniu mamy pięć kolorów kremowych pomadek. Od jasnego beżu po zgaszony fiolet. Pomadki różnią się od siebie wykończeniem jak i kryciem co sprawia, że wyczarujemy nimi dzienny jak i wieczorowy makijaż. Bardzo poręczne opakowanie spokojnie zmieści się w każdej torebce. Jedynym minusem jest brak aplikatora i lusterka. Ja korzystam z niej stacjonarnie bo dla mnie jest to o wiele bardziej wygodne.  Co do samych kolorów jestem zachwycona beżowym i zgaszonym różem - są to typowe niezbędniki i uniwersalne kolory, które zawsze się wykorzysta. Trzy pozostałe lekko transparentne pięknie podkreślą nasze usta w delikatniejszy sposób (jeśli można tak powiedzieć o czerwonym kolorze). Zjadają się równomiernie co dla niektórych jest bardzo istotne. Dodatkowym plusem jest ich zapach. Cena za paletkę: 17,99 zł - czyli produkt na każdą kieszeń. Czy polecam? Oczywiście, że tak bo naprawdę jest to fajny produkt za niewielkie pieniądze. 




poniedziałek, 13 marca 2017

Beauty Forum - The Makeup Day 2017

3/13/2017


Święto wizażu już za nami czyli Targi Beauty Forum dobiegły końca tak jak i wydarzenie The Makeup Day 2017 edycja II. Czy warto jechać by tam być? Jak wypadła ta edycja do poprzedniej? Co zrobiło na mnie największe wrażenie a co powinno się poprawić? Na Wszystkie te pytanie odpowiem w dalszej części wpisu. 
Podróż z Łodzi do Warszawy zajęła nam niecałe 2 h - na miejscu stawiłyśmy się około 8.30 - widząc tłumy przed nami zajęłyśmy miejsce w kolejce. Tu pierwsze przemyślenie: brak kontroli nad kolejką, gdyż większość osób dostawiała się po bokach by wcisnąć się jak najszybciej do środka. Plus za szatnie, gdzie tłoku nie było i sprawnie szła obsługa. Jako, że weszłyśmy jako jedne z pierwszych osób nie uświadczyłyśmy zbyt dużych kolejek czy to w NYX (weszłyśmy z marszu i mogłyśmy wybierać z całego asortymentu), w Inglocie, też od razu zostałyśmy obsłużone tak jak i na stanowisku Ardell. I tak sytuacja się miała przez ok 1 h. Po tym czasie wszędzie osób przybywało -  czasem nie warto było stać w kolejkach. Wielkim minusem samej hali jest brak miejsca do odpoczynku - brak sof (jedyne miejsca, gdzie można usiąść to obszar pod scenami, gdzie zawsze jest wszystko zajęte). Kolejnym minusem jest jedzenie, które można tam nabyć - słodycze w różnej postaci (ciasta, muffiny itp.). Tłok pomijam bo to oczywiste, że będzie. Co do samego wydarzenia Makeup Day 2017 - to co się działo na scenie było mniej ciekawe od stanowisk Kryolanu. Charakteryzacje pobiły wszystko na głowę. Inglot też zrobił dobrą robotę. Nawet Maxi ze swoim "bronzującym" stanowiskiem nie zachwyciła (efekt kolorystyczny, który został nadany przez bronzer nie zawsze wszystkim pasował - niestety). Oczywiście można było spotkać parę fajnych "znanych" osób i zobaczyć na żywo jak makijaż prezentuje się na twarzy bez specjalnego oświetlenia, photoshopa i oczywiście z nimi porozmawiać... Jeden dzień wystarczy by się zaopatrzyć w to co trzeba - na dwa dni warto być tylko dla makijaży jakie są prezentowane. Podsumowując mój skromny wywód - warto tam się pojawić nie tylko dla tańszych kosmetyków, ale dla atmosfery, pozytywnej energii i umiejętności osób, które tworzą tam cuda. Poniżej krótka fotorelacja z pierwszego dnia...












Co do samych zakupów - nie kupiłam zbyt wiele, gdyż jak na razie nie mam braków w kosmetykach i nie było tego czego szukałam. Skusiłam się na matowe pomadki NYX Lingerie w kolorze 02 (trupio,sino fioletowy), kolor 21 z nowej kolekcji (odcień szaro-brązowy) w gratisie otrzymałam pomadkę Soft Matte odcień Rome, który sama sobie wybrałam. Do tego wpadł do koszyka żółty eyeliner, który ciekawił mnie już od dłuższego czasu - na miejscu można było przystąpić do programu lojalnościowego dla Make up Artist i skorzystać ze zniżki 30%.  W Inglocie nabyłam tylko pomadę do brwi, gdyż właśnie poprzednia mi się kończy (w prezencie dostałam miniaturę cienia z nowej kolekcji). Po drodze zaopatrzyłam się jeszcze w sztuczne rzęsy i to był koniec zakupów. W planach mam kupno produktów do charakteryzacji z Kryolanu (po pokazach sama chcę spróbować swoich sił).


wtorek, 7 lutego 2017

Donegal NatureGift pędzel do różu, który zapewni naturalny rumieniec na Twojej twarzy

2/07/2017

Gadżety kosmetyczne to coś co uwielbiam. Dziś postanowiłam zrecenzować Wam pędzel do nakładania różu marki Donegal. Jako makijażystka posiadam dużo różnych pędzli i wiem na co zwrócić uwagę przy ich wyborze. Nie jestem też zbyt delikatna w ich używaniu czy pielęgnacji, co sprawia, że po jakimś czasie widzę z czym mam do czynienia. Mile zaskoczona produktem Donegal chętnie Wam trochę o nim napiszę bo może akurat macie rozterkę czym nakładać kosmetyki.

W moim posiadaniu znalazł się Nature gift make-up brush - nowość w ofercie firmy. Wykonany jest z bambusowego drewna co sprawia, ze jest bardzo lekki i dobrze się nim pracuje. Włosie jest syntetyczne i co mnie miło zaskoczyło bardzo fajnie "trzyma" produkt podczas jego nakładania. Ja używam go do aplikacji różu i jestem zadowolona z efektu jaki daje bo nie muszę milion razy powtarzać czynności budowania koloru. Włosie jest delikatne co sprawia, że nie odczuwamy dyskomfortu na naszej twarzy. Jak dla mnie mógł by być ciut gęstszy, ale to już moje spaczenie bo lubię puchacze. Sprawdzi się też dobrze przy konturowaniu ze względu na jego kształt i precyzyjnie ścięte włosie. Cena produktu jest moim zdaniem atrakcyjna - 20,79 zł warto wypróbować nie zależnie czy zaczynasz swoją przygodę z makijażem czy już jesteś weteranem w tej dziedzinie. Warto zwrócić też uwagę na całą serię Nature Gift bo jest w czym wybierać. Mnie zainteresował jeszcze pędzel do pudru, podkładu i brwi - link. Znacie te produkty?









środa, 23 listopada 2016

pomysły na prezent - święta 2016 cz.1

11/23/2016

Święta już niedługo, więc postanowiłam podsunąć Wam kilka pomysłów na prezent, które może komuś się spodobają i ułatwią podjęcie decyzji co w tym roku wybrać dla płci pięknej.

Biżuteria - która kobieta nie lubi dostać kolczyki, naszyjnik, bransoletkę. Tego nigdy dosyć i zawsze kolejna sztuka cieszy pod warunkiem, że nie jest podobna do poprzedniej i dobrana pod osobę obdarowywaną. Ja proponuję wybrać coś z marki TOUS. Symbol misia, który przypomina o dzieciństwie to propozycja nie tylko dla małych dziewczynek. Najlepszej jakości produkty, z których wykonana jest ta biżuteria niestety wpływa na jej cenę. Warto jednak zapoznać się z ofertą na stronie http://touspolska.pl/. Sama jestem posiadaczką naszyjnika z przywieszką w kształcie misia i jestem z niej bardzo zadowolona. 


Kolejną propozycją, która ucieszy nie jedną kobietę, która lubi dbać o siebie jest szczotka do mycia twarzy. W zależności od upodobań, trybu życia można wybrać jeden z wielu produktów dostępnych na rynku kosmetyczno-pielęgnacyjnym. Dla miłośniczek gadżetów, żyjących ciągle w biegu, często podróżujących (nie tylko służbowo) polecam szczotkę soniczną marki FOREO. Ja posiadam wersję nieładowalną i ją odradzam - lepiej zainwestować w droższą z możliwością ładowania. Jeżeli jednak bardziej podobają się klasyczne modele szczotek, które można postawić w łazience z wymiennymi końcówkami polecam produkt marki Bellissima - bardzo dobrze się sprawdza i nie widzę różnicy między nią a Foreo - efekt dają taki sam.



  Dla miłośniczek toreb fajną alternatywą będzie torba Obag. Inna niż wszystkie, wykonana z dobrej jakości materiałów sprawia, że jest niezniszczalna. Można z czasem wymienić uszy, środek i zmieniać ją wedle upodobań. Dostępnych jest kilka rozmiarów i fasonów. Ja jestem właścicielką tej największej i muszę powiedzieć, że pomieści wszystko a nawet więcej. Nie jest zbyt ciężka co sprawia, że dobrze się ją nosi na co dzień. Torbę można zakupić przez stronę https://www.obagstore.pl/ lub w stacjonarnych sklepach. 




Kończąc wspomnę jeszcze o pewniaku, który ucieszy każdą kobietę - perfumy. Tu mogę pomóc w nakierowaniu na zapachy, które większości kobiet się podobają : Black Opium, La Vie Est Belle, Si wersja perfumowana, La Nuit Tressor, Miss Dior wersja toaletowa. Polecam też zapoznać się z nowościami jakie wyszły na sezon jesień/zima bo kilka naprawdę zaskakuje w tym Carolina Herrera Good Girl, nowa wersja Lady Milion, nowy Hugo Boss...


To tylko jedne z wielu propozycji jakie można wykorzystać do zainspirowania się przed tegorocznymi świętami. Postaram się przedstawić Wam niebawem kolejne opcje.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Róż do policzków Clinique 04 plum pop

11/21/2016

Róż do policzków - kosmetyk, który potrafi odmłodzić, dodać świeżości każdemu makijażowi. Łatwiej go wybrać i dopasować do siebie niż np. bronzer. Ja dziś opowiem Wam o produkcie Clinique, który swym wyglądem zwrócił moją uwagę. Mianowicie chodzi o Clinique 04 plum pop.

 Margaretka jaka widnieje w opakowaniu w postaci różu sprawia, że zachwycam się nim każdego dnia, gdy go tylko nakładam na twarz. Mały, poręczny a przy tym  wydajny i pięknie napigmentowany. Jako, że to Clinique nie uczula, nie zapycha i nie pachnie. Ideał? Jak dla mnie jeden z lepszych, ale też znajdą się inne, które dobrze wyglądają na twarzy a są tańsze... Czy warto wydać na niego ok 100 zł? Moim zdaniem tak bo jest naprawdę dobrym produktem w solidnym opakowaniu niestety bez lusterka i aplikatora, ale mi to nie przeszkadza.

Wszystko zależy od tego czego szukacie i oczekujecie od takiego typu kosmetyku... Ja cenie wydajność i trwałość i za to jestem w stanie więcej zapłacić bo to się opłaca. Kolorystyka jest duża bo dostępne są 4 kolory od róży po pomarańczowe tony. Warto zobaczyć je na żywo i samemu stwierdzić czy jest ciekawym produktem czy też nie. Nie należy się bać koloru tego produktu - w opakowaniu wydaje się na bardzo intensywny, natomiast na policzkach same decydujemy jak bardzo będzie napigmentowany. Bardzo dobrze nakłada się go pędzlem. Zdjęcia zrobione są podczas używania tego kosmetyku - jak widać zużycie jest minimalne.




niedziela, 20 listopada 2016

Idealny produkt do konturowania - Diorblush Sculpt DIOR

11/20/2016
Konturowanie twarzy jest bardzo istotne w dzisiejszych czasach i każdy szuka idealnego produktu, który to ułatwi, nie pozostawi plam i nie zmieni koloru naszych kości policzkowych na rażącą cegłę. Sama przetestowałem kosmetyki z różnej półki cenowej takich marek jak Kobo, Inglot, The Balm, Dior, Estee Lauder, Sensai... Dziś opowiem Wam o moim ulubieńcu z wyższej półki cenowej a mianowicie o produkcie Diora. Bronzer plus rozświetlacz w jednym kosmetyku zachwycił mnie od razu. Do tego kolor chłodnego brązu wpasował się idealnie w moje wymagania. Zanim go kupiłam miałam okazje na nim pracować - to było moje odkrycie w którym się zakochałam do tego stopnia, że musiałam go mieć u siebie w kosmetyczce.

Co przemawia za tym by wydać na niego ok 210 zł? Przede wszystkim wydajność - produkt jest nie do zdarcia i starczy spokojnie na kilka-kilkanaście miesięcy (w porównaniu do The Balm Bahama Mama jest niezniszczalny), daje piękne wykończenie, nie robi plam, dostosowuje się do naszej karnacji, nie zapycha, drobno zmielony, ubity... Nie znam lepszego a miałam możliwość pracować na wielu selektywnych markach... Zdaję sobie sprawę, że płacimy tu też  za to, że zwie się Dior, ale jeśli poczekajcie na promocje możecie go upolować taniej... Ja jestem bardzo z niego zadowolona i nie zamienię go na nic innego jeśli chodzi o produkty suche do konturowania. Mam jeszcze ulubieńca do konturowania na mokro, ale to w innym wpisie... warto przejść się do perfumerii D lub S i poprosić o aplikację na twarz - zobaczycie wtedy czy wam odpowiada i o czym tak naprawdę piszę.Jestem świadoma, że w tej cenie można mieć zestaw kosmetyków, ale nie zawsze więcej znaczy lepiej... Ja jestem zakochana w Diorze bo znalazłam w nim parę perełek, które mam i używam na co dzień, ale też wiem co jest bublem i o tym Wam też niebawem napisze...

Mam nadzieję, że zaciekawiłam Was tym produktem choć na tyle by się przejść i zobaczyć co to jest i jak wygląda na żywo... Czy się skusicie to już tylko Wasza decyzja :)

W ofercie dostępne są dwa róże do policzków i dwa odcienie bronzera. Ja posiadam kolor 004 czyli najciemniejszą wersję.





piątek, 3 czerwca 2016

Clarins - marka warta uwagi?

6/03/2016

Po przerwie wracam do Was z opinią na temat produktów marki Clarins, która towarzyszy mi na co dzień w mojej pielęgnacji i makijażu. Postaram się w tym wpisie przybliżyć wam dobre kosmetyki, które są warte zakupu. 

Zacznę od kremu HydraQuench dla skóry normalnej i suchej. Używałam go przez kilka miesięcy i wraz z końcem opakowania mogę wypowiedzieć się o jego działaniu. Jest to krem, który ma za zadanie przywrócić prawidłowe nawilżenie skóry. Nie ma działania przeciwstarzeniowego, więc jeśli chcemy też działać na tej płaszczyźnie to polecam zakupić inny krem na noc o mocniejszym działaniu. Ze względu, iż moja skóra jest mieszana w kierunku suchej konsystencja jak najbardziej mi pasowała. Idealnie nadaje się ten produkt pod makijaż, gdyż szybko się wchłania (nakładamy go i wtłaczamy całymi dłońmi). Polecam go osobą, które mają problemy z suchymi skórkami, przesuszonymi miejscami, jednak nie zapominajmy, iż przy większych problemach trzeba zaopatrzyć się w serum plus odpowiednie przygotowanie twarzy przed pielęgnacją. Cena za ten krem to ok 190 zł. Mi starczył na około pół roku co sprawia, że cena nie jest wygórowana. Moim zdaniem jest to krem dla osób od 18-30 roku życia. Czy po niego sięgnę ponownie? Pewnie nie, gdyż jego następna oferuje już troszkę więcej dla mojej skóry i wieku co bardziej mi odpowiada.



W kolejce czekają kolejne kremy z rodziny Clarins w tym najnowszy krem dedykowany po 30 roku życia z działaniem przeciwstarzeniowym. W mojej kolekcji jest też krem energetyzujący o pojemności 30 ml (idealny w podróż). O nich wypowiem się z czasem.


Clarins ma nam do zaoferowania również produkty do makijażu mimo, iż nie jest to marka makijażowa - jeśli można to tak nazwać. Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na olejek do ust Lip Comfort Oil, błyszczyk Instant Light Natural Lip Perfector oraz cień do powiek Ombre Matte. Są to produkty, które nie tylko wykańczają nasz makijaż, ale też i pielęgnują. Olejek ma boski zapach, konsystencję i wykończenie na ustach - tafla wody. Nie wyobrażam sobie wakacji bez niego w torebce. Pomadki ochronne przy nim nie są warte uwagi. Bardzo szybko regeneruje usta za co wszyscy go pokochali. Błyszczyk Lip Perfector natomiast zachwycił mnie zapachem karmelu i delikatnym podkreśleniem ust. Jest według mnie bardziej balsamem, gdyż też pielęgnuje. Delikatne odcienie nadają się dla każdego. Ja wybrałam najciemniejszy, a mimo to na ustach wygląda naturalnie - nude. Wygodna aplikacja z tubki pozwala nam poprawić makijaż nawet bez lusterka. Obecnie gama kolorystyczna powiększyła się o trzy intensywne kolory na lato. Ostatnim produktem jest cień Ombre Matte  w słoiczku. Nie jest to typowy kremowy cień. Jak dla mnie to coś pomiędzy, ale bardziej w stronę prasowanego produktu. Idealny do nakładania palcami, ale pędzelek też daje radę. Dobrze się sprawdza jako cień bazowy, czy też na całą powiekę. Polecam osobą początkującym jak i takim, które nie mają czasu rano na zabawę z cieniami do powiek.


Polecam zwrócić uwagę na podkłady: Skin Illusion oraz Everlasting. Będziecie miło zaskoczone.

wtorek, 19 stycznia 2016

Przegląd perfum na wiosnę - część pierwsza perfumy damskie

1/19/2016


Perfumy jak dla mnie to wykończenie każdej stylizacji, taka kropka nad "i" czy jak kto woli wisienka na torcie. Wiele osób nie wie na co się zdecydować idąc do perfumerii. Nadchodząca wiosna sprawia, iż zmieniamy mocne, intensywne zapachy na coś lżejszego, dziewczęcego. Postanowiłam opisać Wam zapachy, które uwielbiam bez względu na porę roku, ale idealnie pasują do lżejszych stylizacji. Wybrałam te, które najczęściej używam i za każdym razem uwielbiam je coraz bardziej.

Chanel Chance Eau Vive - zapach wyjątkowy, kobiecy z rodzaju zapachów kwiatowo - drzewno - piżmowych. Jego premiera miała miejsce w czerwcu 2015 roku. Na nutę głowy składa się  czerwona pomarańcza, grejpfrut i cytrusy. Nuty serca tworzy jaśmin oraz białe piżmo. Nutami bazy są wetyweria, cedr oraz irys. Jak dla mnie jeden z ciekawszych zapachów i bardzo trwałych. Cytrusy jak dla mnie dają idealny początek nowej zapachowej przygodzie. Zapach stworzony dla kobiet energicznych, wesołych, pełnych życia.

Eau de 1 Sisley - Zapach z 2009 roku. Jest to zapach aromatyczno - zielony. W nutach głowy znajdziemy mandarynkę, grejpfrut, różowy pieprz i przyprawy. Nuty serca to jaśmin, herbata i jałowiec. Nutami podstawy są paczula i piżmo. Zapach ten to świeżość owoców i trawy skąpanej kroplami rosy. Świeżość, słodycz i delikatna gorycz - mieszanka tak wyjątkowa i niebanalna, że trzeba poczuć na własnej skórze. Zapach ten jest bardziej surowy niż poprzednik. 

Miss Dior Blooming Bouquet - Zapach kwiatowy, który delikatnie otula naszą skórę. Został wydany w 2014 roku i do tej pory jest uwielbiany przez kobiety. W nucie głowy odnajdziemy sycylijską mandarynkę. Nutami serca są różowa piwonia, róża damasceńska, morela i brzoskwinia. Nutą bazy jest białe piżmo. Na początku wita nas róża, która idealnie współgra ze świeżością mandarynki. Zapach to taka zwiewna sukienka w pudrowym kolorze, która igra z wiatrem. Tworzy bardzo kobiecą, dziewczęcą aurę, która jest nie do podrobienia. Jak zimą kocham wersję perfumowaną, która przypomina mi zapach papeterii to latem skłaniam się do jej delikatniejszej wersji zapachowej. 

DKNY Women - woda perfumowana z aromatem liści pomidora, zmrożonej wódki mandarynkowej, koralowej orchidei oraz narcyza. Na pierwszy rzut oka mieszanka bardzo dziwna, ale wyjątkowa. Zapach ten dosłownie mrozi nasz zmysł węchu. Jest świeży, trochę surowy, pełen radości, zabawy. Dla kobiet, które lubią się wyróżniać. Nie jest to typowy słodziak - wręcz odwrotnie. Dobry nie tyko dla indywidualistek, ale też kobiet, które szukają czegoś fajnego na letnie dni. 

Daisy Dream Marc Jacobs - zapach kwiatowo - owocowy. Nuty głowy to jeżyna, grejpfrut i gruszka. Nutami serca są wisteria, jaśmin oraz liczi. Nutami podstawy są białe drewno, piżmo i kokos. Zapach typowo dziewczęcy tak jak i flakon. Wydany w 2014 roku. Co tu dużo pisać - każdy zapach od Marc Jacobs jest dla mnie wyjątkowy - może przez delikatność, zwiewność i tą dziewczęcą niewinność. 

Si Eau de Toilette Giorgio Armani - zapach kwiatowo - szyprowy. Jego premiera przypadła na 2015 rok.  Nuty głowy to czarna porzeczka, gruszka, mandarynka, bergamotka i neroli. Nutami serca są frezja, róża majowa, mango, jaśmin, osmantus i truskawka. Nuty bazy to paczula, piżmo, wanilia, ambra i nuty drzewne. Zapach słodki, intensywny jak i kobiecy. Wylądował na ostatnim miejscu ze względu na to, iż prawie wszystkie kobiety nim pachną. Bardzo podobny do klasyka. Warto go mieć na wieczorne wyjścia latem. Na dzień może być trochę za mocny, ale co kto lubi. 

Jak widać w zapachach, które lubię można znaleźć wspólne nuty zapachowe - coś w tym na pewno jest, że akurat te a nie inne perfumy mnie oczarowały. Polecam zapoznać się z nimi w perfumerii, bo może akurat znajdziecie coś dla siebie. Niebawem powstanie wpis na temat zapachów dla panów. Znajdziecie w nim zapachy Dior, YSL...

wtorek, 29 września 2015

Murier kremy z witaminą C pielęgnacja na noc i na dzień

9/29/2015
Pora przedstawić Wam moją opinię na temat produktów do pielęgnacji twarzy od Murier z witaminą C. Miałam okazję bliżej poznać zarówno krem na dzień jak i na noc. Kremy te różnią się od siebie konsystencją. Krem na dzień jest lżejszy natomiast pielęgnacja nocna jest "bogatsza" i co za tym idzie konsystencja jest gęstsza. Produkt szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Dobrze współpracuje z innymi kosmetykami w tym z podkładem. Zapach ma przyjemny i delikatny. Co do efektu i działania - średnio wypada na tle innych, tańszych produktów.  Skład nawet ok, ale jeśli coś ma w nazwie witaminę C a w składzie ten składnik jest daleko w tyle to raczej słabo. W kremie na noc silikon - moim zdaniem zbędny, gdyż blokuje przenikanie substancji. Wracając do witaminy C - moim zdaniem by działała w kremie opakowanie powinno być ciemne by zachowała swoje właściwości. Jak za taką cenę (119 zł) produkt przeciętny w mało efektownym opakowaniu. Raczej szukam czegoś innego!





poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Perfumy Nicole 717 odpowiednik ARMANI - Acqua di Gio

8/24/2015
Jakiś czas temu dotarły do mnie perfumy Ncole nr 717, które są odpowiednikiem słynnych perfum Armani Acqua di Gio. Ponieważ to męski zapcha testerem była moje druga połowa. Obydwoje znamy bardzo dobrze oryginał i strasznie byliśmy ciekawi jak ta wersja wypadnie na jego tle. Jak wiadomo nigdy nie otrzymamy czystej kopii oryginalnego zapachu, ale coś co bardzo ją przypomina. Przy pierwszym kontakcie zapach bardzo mi się spodobał, jednak rozwija się zupełnie inaczej i staje się trochę delikatniejszy i mydlany. Tu widać różnicę w gamie zapachowej - brakuje tego czegoś co przyciąga w Acqua di Gio. Zapach sam w sobie jest średnio trwały wytrzymuje do 2-3 godzin. Jednak za tak niską cenę nie ma co narzekać. Co do opakowania - klasyczne, minimalistyczne wykonane z matowego szkła. Dobrze leży w dłoni i zmieści się do każdej torebki czy do kieszeni w kurtce. Czy go polecam? Tak, gdyż wypada podobnie jak inne tego typu odpowiedniki. Chętnie zapoznam się z szerszą gamą zapachową, ale tym razem dla kobiet. 

30 ml -24,99 zł


Nuty zapachowe:
Nicole 717: malina, kwiat słodkiej oliwki, winogrono, białe piżmo, grejpfrut, róża





czwartek, 20 sierpnia 2015

Daisy Marc Jacobs perfumy idealne na letnie dni

8/20/2015

Zapach, który nie pozwoli o sobie zapomnieć. Delikatny, dziewczęcy, świeży - idealny na letnie dni nie tylko dla nastolatek. Kojarzy mi się z lekkością, beztroską i zabawą. Zawsze zwracał moją uwagę, ale wybierałam coś innego - aż do teraz. Nie mogłam się oprzeć wersji podróżnej, która idealnie pasuje do damskiej torebki. Nie musimy nosić ze sobą całego flakonu perfum a mamy swój ideał przy sobie. Flakonik wykonany jest ze szkła i ozdobiony białymi kwiatkami. Aplikujemy go przy pomocy kuleczki na naszą skórę. Poręczny, wydajny i elegancki - tak bym określiła ten flakonik. Daisy to słodycz, która uzależnia, ale nie tuczy. Kocham ten zapach i sądzę, że niebawem zakupię większą jego wersję. Polecam wszystkim, gdyż trwałość jest bardzo dobra i warto mieć ten zapach w swej kolekcji. 

Nuty zapachowe:
nuta głowy: dzika truskawka, liście fiołka, czerwony grejfrut
nuta serca: fiołek, jaśmin, gardenia
nuta bazy: esencja waniliowa, piżmo, białe drzewa (white woods)
cena za 10 ml - 85 zł Sephora