Facebook

wtorek, 21 maja 2013

Tagi: ,

Fakty i mity o bazie pod cienie Artdeco - zapraszam!





Dziś wpis moim zdaniem bardzo ciekawy i pomocny dla wszystkich szukających bazy pod cienie. Obecnie robi się coraz cieplej wręcz gorąco i nasz makijaż (jeśli taki robimy) potrzebuje utrwalenia. Na ratunek przybywają nam różnego rodzaju bazy, utrwalacze, żeby makijaż nam nie spływał i pozostał jak najdłużej w idealnym stanie. Nikt chyba nie lubi jak po 8 godzinach wyglądamy jak panda, świecimy się a z naszych cieni pozostała tylko barwna, niekształtna plama.

Ja postawiłam na zakup bazy pod cienie Artdeco - ma ona chyba więcej zwolenników niż przeciwników. Naczytałam się sporo i mając ją u siebie mogę w jakiś sposób naprostować niektóre opinie czy wypowiedzi.

Na samym wstępie zacznę od tego, że faktycznie działa - przedłuża trwałość makijażu i ładnie podbija kolor. Jestem nią oczarowana bo zazwyczaj sceptycznie podchodzę do tego typu produktów.

Opakowanie: Plastikowy, poręczny słoiczek, który mieści 5 ml produktu (jest go naprawdę dużo). Jest wygodny, nie ma problemu z zamykaniem (jak w przypadku bazy Kobo). Kolejnym plusem jest estetyczny, minimalistyczny wygląd.

Konsystencja/kolor: Baza jest koloru beżowego z delikatnymi, rozświetlającymi drobinkami. Dementuje opinie, że drobinki tak się mienią, że matowy cień zamienią w brokatowy - jedynie efekt mocnego odbijania światła zauważyłam przy sztucznym oświetleniu kiedy to nałożymy bazę na dłoń w perfumerii Douglas. Baza ta w żadnym wypadku nie jest tępa. Ma kremową, delikatna konsystencję dzięki czemu z łatwością można nałożyć ją na powieki. Nie utrudnia rozprowadzania, rozcierania cieni.

Zapach: przypomina męskie perfumy/wodę po goleniu. Mi się osobiście podoba.

Ogólna opinia: Cienie trzymają się cały dzień, nie tracą koloru, nie gromadzą się w załamaniu powieki. Niezależnie od tego czy to sypki czy prasowany cień. Baza świetnie się nadaje zarówno na co dzień jak i na inne okazję typu ślub, impreza, sylwester.

Cena ok 38 zł - przy takiej wydajności cena nie jest wysoka.

Bardzo Wam ją polecam jeśli szukacie naprawdę dobrego produktu - zawsze możecie iść do perfumerii i przetestować ją z testera.




Na dłoni widać delikatne drobinki (zdjęcie z użyciem lampy).


Jasny, matowy cień na bazie (pierwszy z dołu) i bez bazy (ten od góry). Jak widać cień nie stał się ani mieniący ani tym bardziej brokatowy(zdjęcie z użyciem lampy). Widać również, że kolor na bazie jest bardziej intensywny.



Mam nadzieję, że Wam pomogłam tym wpisem przy wyborze bazy pod cienie. ;)



9 komentarze:

  1. To następna pozycja na liście zakupów. Muszę jednak poczekać, aż pożegnam się z moja bazą z KOBO.

    OdpowiedzUsuń
  2. jest różnica z tą bazą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubię tę bazę, ale używałam różnych i są podobne w użyciu do tej :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ta bazę i chyba żadnej innej już nie przetestuję, to mój ideał ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawy produkt, nie miałam jeszcze tej baz. Mam teraz z E.L.F. ale jest mało wydajna

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja, poluję na nią od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się zaopatrzyć w nową :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam obecnie baze z virtuala i Avonu. Virtual od poczatku to byla kleska le sie nabierala doslownie byla tepa jak swieca... i te drobinki ktorych nie lubie... Kupilam baze z avonu tak dla wyprobowania i jest swietna kremowa, nie ma drobinek a cienie sa mega napigmentowane:)

    OdpowiedzUsuń
  9. słyszałam, że w kwestii bazy Artdeco jest najlepsze, recenzja potwierdza :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do innych stron/blogów. Posty zawierające takie treści będą usuwane!