Facebook

piątek, 2 sierpnia 2013

Tagi: , , , ,

Balsam Nivea pod prysznic - czyli nowość, która okazała się wielką porażką!!!






Jak wiecie obecnie trwa wielka kampania promująca najnowszy balsam do ciała, który nakładamy pod prysznicem po czym go spłukujemy i cieszymy się tym, że nie musimy czekać aż się wchłonie - taa. Napisy krzyczą ze wszystkich stron: pierwszy taki balsam w Polsce - jednym słowem super tylko czy czasem nie zapomniał ktoś o takim ważnym szczególe a mianowicie o tym, że ten balsam to tylko chwyt reklamowy i nie ma on nic wspólnego z pielęgnacją? Chyba, że ktoś lubi smarować się pseudo kosmetykiem, który w swoim składzie ma parafinę. Ja się pytam jak niby coś ma nawilżać jak to spłukujemy? Jak ma zacząć działać bez jakiś ukrytych składników, które mają sprawiać wrażenie, że dany specyfik przynosi efekty takie jak zapewnia producent? Przeciętny polak kupi i będzie się cieszył, że używa najnowszych, najlepszych kosmetyków, które są zbawieniem dla jego skóry. Co to to nie  - niestety. Ja nie skusiłam się na ten balsam i nigdy tego nie zrobię bo nie cierpię Parafiny w kosmetykach... Poniżej skład balsamu.

 Skład: Aqua, Cera Microcristalline, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Coco-Glycerides, Stearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, Parfum, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sodium Carbomer, Sodium Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Aluminum Starch Octenylsuccinate(może podrażniać), Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, Limonene, Linalool, Geraniol, Benzyl

Skład mówi sam za siebie. Na drugim miejscu widnieje krystaliczny wosk mineralny (może blokować pory) a zaraz za nim parafina. Chyba nie ma gorszego połączenia. To nam mówi, że z  prawdziwego nawilżenia nici. Uzyskamy pseudo efekt, nawilżonej skóry a tak naprawdę sprawimy sobie tylko barierę ze sztucznych substancji. Dalej w składzie widnieją różne rodzaje alkoholi, następnie trafiamy na składnik odpowiedzialny za zapach a dopiero za nim w kolejce widnieje jeden godny uwagi produkt a mianowicie olej migdałowy - jego odległe miejsce w składzie niestety nie wróży nic dobrego. Jednym słowem na rynku pojawił się kosmetyczny bubel, który niebawem trafi na wiele blogów za sprawą wielkiej rewolucji i akcji rozdania 1000 produktów. Sama w nim startowałam bo chciałam zobaczyć jego konsystencję, zapach i jak zachowuje się na skórze - niestety nie jest mi dane i bardzo dobrze bo bym wyrzuciła go do śmieci. Warto przed zakupem poczytać skład. Na niego zwracam uwagę biorąc produkt do ręki a nie na opakowanie czy też promocję. Dzięki temu uchroniłam się przed wyrzuceniem pieniędzy w błoto (a już prawie był w koszyku). Tak więc niestety, ale jak dla mnie Nivea nie popisała się wypuszczając taki słaby produkt.


Zdjęcie zaczerpnięte z internetu

Macie go? Co sądzicie o nim?

16 komentarze:

  1. A ja może się skuszę, co do parafiny w kosmetykach to jest kwestią sporną, bo tworzy swego rodzaju płaszczyk ochronny który ma swoich zwolenników (nie oczekujących realnego nawilżenia-bo na to nie ma co liczyć), poza tym jestem mega leniwa i ciekawska :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu sie nie zgodze parafina zapycha i nie ma nic wspólnego z nawilżaniem. Stosowana jest w tanich kosmetykach. Nigdy nie widziałam w składzie kosmetyków eko parafiny. Jednak wiadomo lepszy skład wyższa cena. Moja skóra jej nie toleruje...

      Usuń
  2. Ja po zobaczeniu składu odłożyłam to "cudo" na półkę i nie chcę mieć z nim nic wspólnego ;) parafinie mówię stanowcze nie !

    OdpowiedzUsuń
  3. nie mialam,wszedzie go teraz pokazuja
    wszedzie teraz nivea I platki kolagenowe ;)
    pewnie sie na niego skusze z ciekawosci jak juz ucichnie ten szum wokol niego,lubie sie balsamowac,nawet w lecie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. napeno sie skusze na niego ,bo cekawa jestem tego buł wokół niego

    OdpowiedzUsuń
  5. zbyt wiele negatywnych opinii czytałam na temat tego kosmetyku by sobie kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się udało wygrać go ma fb Nivei, ale w dalszym ciągu czekam na przesyłkę. Widzę, że dla mojej skóry to nawet lepiej, że jeszcze nie dotarł :P

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie ie okazal sie taki zly :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo balsamów ma w sobie parafinę i efekt na skórze jest świetny - bo takie wrażenie sprawia właśnie ona. Tylko nie ma nic wspólnego z ochroną, odżywianiem niestety. Ja wyrzucam wszystko co ma parafine bo i tak nic nie robi dla mojej skóry...

      Usuń
  8. To juz chyba 3 negatywna opinia z jaką się spotkałam an temat tego balsamu... coś w tym musi być chyba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Od początku w to cudo nie wierzyłam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa jestem, jak sprawdzi się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazwyczaj zapach w składzie znajduje się na końcu, ponieważ do kosmetyków dodaje się minimalną ilość zapachu (parfum). Dlatego składniki, które są za nim w składzie są w tak małej ilości, iż nie działają, więc ten olej migdałowy nic a nic nie daje, tak jak reszta na dalszych miejscach.

    OdpowiedzUsuń
  12. czytałam same negatywne opinie o nim i nie zamierzam kupić!
    ale obiło mi się o uszy,że jest coś podobnego tylko nie pamiętam z jakiej firmy :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Po pierwsze, o czym sama wspominasz, skład. Nie jestem jakąś maniaczką składów, ale parafina tak wysoko w składzie nie oznacza nic dobrego. Po drugie, idea balsamu, który się spłukuje, jest dla mnie zupełnie bez sensu i wcale nie skraca czasu całej kąpieli. Wolę chyba jednak klasyczne rozwiązania. Lubię markę Nivea, mam do niej sentyment, bo była to jedna z niewielu marek dostępnych na naszym rynku gdy byłam dzieckiem. Niemniej nie kupuję ich produktów, bo uważam, że można kupić o lepszym składzie i w atrakcyjniejszej cenie. Pozdrawiam.
    Ps. Co nie zmienia faktu, że zapach kremu Nivea kojarzy mi się z dzieciństwem i wakacjami :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do innych stron/blogów. Posty zawierające takie treści będą usuwane!