Facebook

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Tagi: ,

Inglot vs Hean - czyli co lepiej wybrać decydując się na wkłady do paletek




Wkłady do cieni niby takie same, a tak na prawdę diametralnie różne. Czas zrobić konfrontacje produktów Inglot oraz Hean i wskazać swego ulubieńca. Porównanie dokonałam na cieniach matowych i metalicznych.  

Zacznijmy od produktów matowych. Zarówno Hean jak i Inglot są bardzo dobrze napigmentowane. Jednakże w cieniach Hean można dostrzec widoczne cząsteczki talku, których nie dopatrzymy się w cieniach Inglot. Tekstura cieni też jest inna. Inglot jest aksamitny, równomierny a w cieniach Hean wyczuwalne są nierówności i gródki. Co do rozcierania cieni - tu też wygrywa Inglot, który po roztarciu nie traci na kolorze. 

Metaliczne cienie to dwie bajki. Inglot to delikatny, normalny cień, natomiast Hean jest bardziej zbity, tłustawy. Te dwa cienie nie są w niczym do siebie podobne. Jeśli chodzi robienie nimi makijaży łatwiej pracuje się na Inglot. Cenowo są bardzo podobne do siebie. Co do wydajności - Hean szybciej się zużywa, jest mnie zbity. Co do dostępności ja wole kosmetyki dostępne w sklepach stacjonarnych, gdyż mogę ocenić kolor jak i zakupić od ręki to co mi się podoba. Oczywiście nie mówię, że Hean ma złe produkty, co to to nie. Jednak jeśli mam wybierać to jestem wierna marce Inglot. Moim zdaniem każdy powinien przekonać się sam co tak na prawdę jest dla niego dobre. Jeśli jednak nie chcecie kupować w ciemno spokojnie wybierzcie się do Inglot - tam czekają na Was wkłady za jedyne 11 zł! Mimo, iż miałam okazję testować cienie od Hean moja opinia nie jest stronnicza licząc na jakiekolwiek profity z tego względu. Szczerość we wpisach to podstawa więc pisze to co uważam... Podkreślam, że oba produkty używam i nie skreślam Hean, gdyż ich kosmetyki mają potencjał i często nimi maluję, ale to Inglot jest gigantem kosmetycznym... Hean tak wypada przy Inglot, jak Inglot przy kosmetykach MAC (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi).

Po lewo pomarańczowy cień Inglot, po prawo różowy cień Hean.


Po lewo zielony cień Inglot, po prawo niebieski ceń Hean.


Wszystkie cienie razem


Zbliżenie na teksturę matowego cienia Hean, gdzie widać cząsteczki talku, których jest bardzo dużo. Zdjęcie wykonane na ciemniejszym kolorze by cząsteczki były bardziej widoczne.



Jakie jest Wasze zdanie na temat tych produktów?

6 komentarze:

  1. Nigdy nie miałam kosmetyków firmy Hean, natomiast cienie filmy inglot uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam kilka cieni inglota i mini paletkę z hean i uważam że i te i te są fajnej jakości, ale jakoś i tak wolę paletki sleek : p

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie miałam cieni z Inglota, natomiast mam paletkę z Hean + dwa pojedyncze, metaliczne cienie. Paletka budzi we mnie mieszane uczucia - cienie lubią się osypywać i pigmentacja nie jest całkiem taka, jak bym chciała. Metaliczne wypadają dużo lepiej :)

    P.S. Używam Opery i nie wyświetlają mi się u Ciebie polskie znaki :/ Może dałoby radę coś z tym zrobić? ^^"

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje pierwsze cienie to były Ingloty :) jak dla mnie są świetne. Jak na razie próbuje Miyo, które jak dla mnie również są ok. Hean jeszcze nie używałam, więc nie mam jeszcze zdania o nich.

    OdpowiedzUsuń
  5. eee cienie zi nglota po 10 zl te okrągle ja ostatnio nawet zakupilam kilka wkladow po 5 zl bo byla na nie promocja i też jestem wierna marce inglot ... kupilam cienie z hean i sie zawiodlam pigemntacja zerowa trzeba wklepywac w powieke palcem żeby daly kolor i strasznie sie rozcieraja ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Po raz pierwszy o Hean usłyszałam dopiero w tym roku, a Inglota znam od wielu lat. Z chęcia zapoznałabym się z kolejną polska marka, ale po przeczytaniu tej recenzji i niekomentarzy mam obawy, że kupie i nie bede używac.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nieumieszczanie w komentarzach linków do innych stron/blogów. Posty zawierające takie treści będą usuwane!